Gdzie nauczyć się angielskiego – za granicą?

W dystyngowanej Anglii, w szalonych Stanach Zjednoczonych, a może w malowniczej Nowej Zelandii? Brzmi fantastycznie. Jednak każdą, nawet najdalszą podróż trzeba zacząć od pierwszego kroku. Może zatem, na początek, kurs języka w szkole angielskiego w Lublinie? Gdy perfekcyjnie oswoimy podstawy i zaczniemy swobodnie się porozumiewać, świat stanie przed nami otworem.

Gdzie nauczyć się angielskiego. noProblem Lublin.

Gdzie nauczyć się angielskiego – na miejscu?

Centra kursów i szkoły językowe to miejsca, w których możemy doskonalić nasze umiejętności albo…zacząć od początku. Słuchaczami są osoby młode i dorośli, a wśród nich – podróżnicy. Każdy, kto podróżuje po świecie wie, że bez znajomości angielskiego trudno się poruszać i cokolwiek załatwić.

Angielski to jeden z najczęściej używanych języków na Ziemi. Nic więc dziwnego, że od paru dekad jest najchętniej wybierany przez uczestników zajęć w szkołach językowych – nie każdy zadowala się realizowaną w szkołach powszechnych podstawą programową, nie wspominając już o metodach nauczania, często opartych na schematach.

Szkoły językowe, w przeciwieństwie do typowej podstawówki czy ogólniaka, starają się zachęcić do nauki angielskiego, pokazać swoim słuchaczom ile nowych możliwości stwarza znajomość tego języka. Ponadto, stawiają na skuteczność i praktyczne zastosowanie angielskiego – czyli to, co najbardziej nam się przydaje, kiedy zabieramy plecak, paszport i ruszamy w świat.

Podstaw angielskiego możemy nauczyć się za młodu, między matematyką a geografią, natomiast jeśli zechcemy (równolegle lub nieco później) doskonalić nasze umiejętności językowe, poszerzać kompetencje komunikacyjne i ćwiczyć, zgodnie z zasadą ”trening czyni mistrza” – szkoły angielskiego stoją przed nami otworem.

Nawet jeśli jesteśmy zadowoleni z zajęć prowadzonych przez trenera, odpowiadają nam wykorzystywane metody nauczania i czujemy się coraz pewniej, wciąż jednak jesteśmy kursantami. Inaczej posługujemy się angielskim podczas kursu, a inaczej w podróży czy na spotkaniu z obcokrajowcami.

No dobrze, znamy angielski już całkiem nieźle, zrobiliśmy ”pierwszy krok”, ale wciąż czegoś nam brakuje.

Gdzie nauczyć się angielskiego tak, by wkrótce posługiwać się nim mistrzowsko?

Nasuwa się odpowiedź: tam, gdzie będziemy na angielski skazani.

„Zdarzają się sytuacje, kiedy musimy się czegoś nauczyć, nawet jeśli zdawało nam się, że nigdy nie mieliśmy do tego drygu. Gdybyśmy wylądowali na bezludnej wyspie i byli zdani tylko na siebie, musielibyśmy przełamać szereg wewnętrznych blokad i robić wiele rzeczy, w których nie mamy doświadczenia, albo za którymi nigdy nie przepadaliśmy. Z czasem stalibyśmy się światowej klasy specjalistami. To nawet nie jest kwestia motywacji, tylko konieczności” – mówi Natalia, psycholog społeczny i bloggerka.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Znając angielski na poziomie średnio zaawansowanym wyjeżdżamy do Ameryki. Jedziemy wynajętym samochodem przez stany – ze Wschodniego Wybrzeża na Zachód. Opuściliśmy Nowy Jork, a do San Francisco jeszcze kawał drogi.

W małym miasteczku, gdzieś w Indianie, psuje nam się auto. Mieszkańcy nie mówią słowa po polsku, nie ma tam Polonii, jesteśmy zdani na siebie i swoje umiejętności językowe. Może się okazać, że znamy angielski o wiele lepiej, niż nam się kiedykolwiek wydawało.

Kupienie kawy w przydrożnej kafejce to nie sztuka, ale załatwienie bardziej skomplikowanej sprawy, wymagającej długiego i cierpliwego tłumaczenia na czym polega problem, nie tylko pozwala nam wykorzystać znane już wyrażenia, ale też poznać (odkryć?) nowe i, co najważniejsze, pomaga nam zaprzyjaźnić się z językiem i nabrać pewności siebie.

„Kolega założył firmę logistyczną w Anglii. Zaproponował, żebym do niego dołączył. Parę dni później byłem już w drodze do Birmingham. Angielski znałem tak sobie. Mój syn był ode mnie lepszy. Ale co robić? Była praca, trzeba się było nauczyć języka.

Gdybyśmy mieli tylko polskich klientów, nie byłoby sprawy, ale nie chcieliśmy się ograniczać. Poza tym załatwić w UK cokolwiek bez języka to niemożliwe, chyba, że się w banku czy urzędzie trafi na Polaka, ale po co liczyć na fart? Trzeba było, to teraz po roku znam angielski lepiej niż mój syn po sześciu latach nauki” – mówi Wojtek, nasz człowiek na Wyspach.”

Gdzie nauczyć się angielskiego – podsumowanie?

W szkole angielskiego, oczywiście. Nasuwa się jednak refleksja, że najskuteczniej nauczymy się w takiej w której musimy posługiwać się jak najczęściej, lub wyłącznie, językiem angielskim i nie mamy kół ratunkowych.

Komentarze

Brak komentarzy. Dodaj swój!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *