Ghost Towns, miasta widma USA. Część 2.

Ghost Towns, miasta widma USA. Część 2.

Dla jednych ciekawostka, dla drugich lekcja historii, dla innych grozy, dla kogoś być może lekcja życia. Stany Zjednoczone są wręcz zasypane opuszczonymi miastami, w żadnym miejscu na ziemi nie ma ich więcej. Ludzie zakładali je i odchodzili, a mimo to wiele z nich nadal żyje swoim własnym życiem. Żyją w nich legendy, a między budynkami przechadzają się cienie dawnych mieszkańców… Tym, którzy nie czytali 1 części, polecamy (odnośnik na końcu wpisu), a tymczasem kontynuujemy opowieść o Miastach Widmach w USA.

Goldfield, Nevada

Goldfield, jak sama nazwa wskazuje, było kolejnym miastem górniczym, które wyrosło zachęcone obietnicą bogactwa pobliskich złóż złota. Zaczęło się rozwijać w 1982 roku, a zapoczątkowało je odkrycie bardzo zasobnej rudy złota. Całą gorączkę podkręciła legenda o zaginionej kopalni złota ‘Lost Dutchman’s, która miała znajdować się w pobliżu. Nazwa zaginionej kopalni wzięła się od niemieckiego imigranta Jacoba Waltza Dutchmana i jej historia sięga do lat siedemdziesiątych XIX wieku. Cała legenda nie jest jasna, a tajemniczych kopalni Dutchmana na Dzikim Zachodzie podobno można odkryć aż 4. Ta w Arizonie jest największa i najbardziej znana, a teorii na temat jej powstania naliczono aż 62! Nie będziemy opowiadać wszystkich, ale nawet te szczątkowe informacje pobudzają wyobraźnię do poszukiwań, prawda? Tak samo zareagowali przyszli mieszkańcy Goldfield, którzy szybko połączyli fakty z legendą i zaczęli osiedlać się w pobliżu kopalni, która mogła okazać się kryjówką do jednego z największych skarbów Dzikiego Zachodu.

W bardzo krótkim czasie miasto liczyło 1500 mieszkańców i mogło pochwalić się dość rozbudowaną infrastrukturą – trzema saloonami, pensjonatem, sklepem wielobranżowym, browarem, kuźnią, sklepem mięsnym i szkołą. Jednak okazało się, że złoże złota nie jest niewyczerpane, a tętniące życiem miasto nagle stało się prawie puste. Prawie, ponieważ znaleźli się wytrwalsi poszukiwacze, którzy wierzyli, że kopalnia Dutchmana gdzieś tam jest i czeka na odkrycie. W końcu na Goldfield zwrócił uwagę ówczesny sekretarz stanu George Young, który postanowił sprowadzić do miasta nowoczesne metody i sprzęt wydobywczy, a miasto zaczęło powoli odżywać. Odrodzenie miejsca nazwanego teraz Youngsberg trwało 5 lat, dopóki złoża nie wyczerpały się zupełnie, wtedy też Goldfield umarło po raz drugi, ale nie ostatni.

Miasto, które powoli stawało się legendą,  w 1966 roku przyciągnęło łowcę skarbów, górnika i entuzjastę opuszczonych miast, Roberta “Boba” Schoose, który postanowił zrekonstruować Goldfield. On i jego żona, Lou Ann zakupili  ziemię i postanowili odbudować, tyle ile się da. W 1984 kupili starą fabrykę, zrekonstruowali tunel górniczy, otworzyli też bar z przekąskami. Z czasem otworzono Goldfield Museum.

Dziś Goldfield jest bardzo chętnie odwiedzane przez turystów, pełne autentycznie wyglądających budynków, oferuje podziemne wycieczki po kopalniach i przejażdżkę jedyną kolejką wąskotorową w Arizonie. Jego ulice są wypełnione aktorami, którzy zapewniają wrażenia prosto z Dzikiego Zachodu, w tym strzelaniny i napady na Bank.

Czy w Goldfield straszy? Tak, także to miasto zasłużyło sobie w pełni na miano Ghost Town. Ma to związek Lost Dutchman’s Gold Mine. Mówi się, że kopalnia jest nawiedzona i każdy, kto będzie próbował ją znaleźć, zginie. Podobno jeden z zaginionych górników nigdy nie opuścił miasta. Nie wiadomo, kim był za życia, ale nie jest zbyt przyjazny dla turystów, w budynku, w którym teraz “mieszka” często słychać hałasy, a kilku przyjezdnych ponoć zostało zaatakowanych przez tę ulotną i mroczną postać w kowbojskim kapeluszu…

St Elmo, Colorado

Zwane również Forest City oficjalnie stało się miastem w 1880 r. Wzniesione i zniszczone przez gorączkę złota, skupiało wokół siebie wiele kopalni i złóż bogatych w srebro, złoto, miedź i żelazo.  W szczytowym momencie osiągnęło populację około 2000 mieszkańców. Ze względu na przeważającą obecność mężczyzn w pierwszej kolejności powstały saloony z salami tanecznymi oraz domy uciech. 1881 roku St Elmo stało się stacją linii kolejowej, powstały sklepy, hotele, pięć restauracji, dwa tartaki, wydawano także tygodnik „Góral”.  W tym samym roku wraz z żoną i trójką dzieci przybył do leśnego miasta Anton Stark. Anton stał się współwłaścicielem jednej z kopalni, Anna prowadziła sklep i hotel. Szybko awansowali do elity miasta Ich trójka dzieci Tony, Roy i Annabelle otrzymali bardzo surowe wychowanie, nie pozwalano im opuszczać domu, sklepu i hotelu, uczestniczyć w lokalnych tańcach ani w zajęciach towarzyskich.

W 1890 roku wybuchł wielki pożar i pierwsi mieszkańcy zaczęli opuszczać St Elmo. Jednak Starkowie za wszelką cenę próbowali odbudować miasto, a ostatnie rodziny opuściły je dopiero w 1922.

Starkowie zostali. Na początku Roy i Tony chcieli otworzyć kopalnie, a gdy nie przyniosło to żadnego efektu, rodzina Starków skupiła się na turystyce. Opuszczone domki i pokoje hotelowe wynajmowali turystom, nadal prowadzili też sklep. W 1934 Roy i Anna zmarli, pozostawiając Annabelle i Tony’ego samych w opuszczonym mieście, bez elektryczności, kanalizacji i innych udogodnień. Sklep szybko podupadł, można w nim było kupić głównie puszkowane  jedzenie i nieświeży tytoń, a Anabelle otrzymała przydomek “Dirty Annie”, który odzwierciedlał jej wizerunek. W 1952 rodzeństwo zostało odesłane do szpitala psychiatrycznego, jednak po kilku miesiącach w wyniku interwencji przyjaciela rodziny zostali wypuszczeni. Tony prawie od razu zmarł, natomiast Anabelle żyła w domu opieki do 1960 roku. Po śmierci rodzeństwa własność Starków, czyli hotel, sklep i dom otrzymał wspomniany przyjaciel i podczas  wizyty w odziedziczonym, duch Anabelle dał o sobie znać po raz pierwszy. Wnuki nowego właściciela bawiły się w opuszczonym domu, kiedy nagle zatrzasnęły się wszystkie drzwi, a temperatura w pomieszczeniu spadła o kilkanaście stopni.

Kolejną osobą, która doświadczyła obecności pełnoprawnej gospodyni domu, była starsza wnuczka właściciela, która postanowiła go odnowić. Wraz z przyjaciółmi zajęła się sprzątaniem i drobnymi naprawami. Kolejnego dnia znaleźli środki czystości i narzędzia zebrane na środku jednego z pokoi. Nazajutrz po skończonej pracy, zatrzasnęli przybory w zamykanej szafce, jednak znów znaleźli je na środku pokoju. Cały czas krążą opowieści o kobiecie, która pojawia się w oknie opuszczonego domu Starków.

Obecnie St Elmo jest własnością prywatną, ma kilku mieszkańców, sklep, który podobno nadal jest otwarty oraz wiele opuszczonych, ale dobrze zachowanych budynków. W 2002 właściciel oddał stanowemu Stowarzyszeniu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego ratusz oraz szkołę, zezwolił też na prace remontowe w celu zabezpieczenia miasta przed zniszczeniem.

To już koniec naszej wędrówki po Miastach Widmach. Niektóre można zwiedzać bez obaw, inne… lepiej w dzień i w towarzystwie. Z pewnością wszystkie opowieści o Ghost Towns pobudzają wyobraźnię, we wszystkich żyją legendy i każde owiane jest swoją własną tajemnicą.

Jeśli chcecie wrócić do poprzedniej części, poniżej wystarczy kliknąć odnośnik do poprzedniej części. Do napisania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *