BREXIT. BREGRET. Czy angielski jest nadal potrzebny?

BREXIT. BREGRET. Czy angielski jest nadal potrzebny?

”Czy angielski jest nadal potrzebny?” Wielu zadaje sobie to pytanie odkąd BREXIT- wyjście Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej – stał się faktem.

Brexit

Od dawna przepowiadano, że może do tego dojść. Premier David Cameron zdobył poparcie i uzyskał władzę dzięki obietnicy Brexitu (Br – od BRITAIN + Exit – wyjście), który miał rozwiązać szereg problemów Wielkiej Brytanii, począwszy od napływu imigrantów, przez zmniejszenie środków finansowych na NHS (system opieki medycznej), po rzekome ekonomiczno-polityczne uzależnienie UK od Unii. Dotychczas nie można było lekceważyć wpływów angielskich – w biznesie, dyplomacji, kulturze. Nie trudno też było się domyślić, że BREXIT osłabi pozycję UK na arenie międzynarodowej.

Przedstawiciele środowisk liberalnych, głównie w Szkocji i Walii, przygotowywały ulotki informacyjne mające zapobiec ”wyjściu”. Próbowano dotrzeć zwłaszcza do młodych Brytyjczyków, przemawiając do nich łatwo przyswajalnym potocznym angielskim – jednak naród brytyjski okazał się odporny na informacje.

W czerwcu Brytyjczycy zdecydowali, że nie chcą być dłużej w UE. Uwierzyli w samowystarczalność Wielkiej Brytanii. Następnego dnia funt gwałtownie stracił na warości, a Brytyjczycy dopiero wtedy zaczęli zaglądać do internetu w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania dotyczące istoty Brexitu i jego ewentualnych konsekwencji. Wielu z nich pożałowało podjętej pochopnie decyzji i zaczęło zbierać podpisy, mając nadzieję, że referendum zostanie unieważnione. Obok hasła BREXIT zaczęło pojawiać się inne – BREGRET (regret – żal, żałować).

W internecie pojawiały się memy oraz satyryczne ilustracje przedstawiające zmartwionego Camerona mówiącego ”I was only kidding!” (”Ja tylko żartowałem”), Angelę Merkel pokazującą Cameronowi drzwi, spersonifikowaną Wielką Brytanię oddalającą się od Europy.

Brytyjczycy chcieli wyjść z Europy po angielsku, jednak nie do końc im się to udało. Nie dość, że narobili zamętu, to jeszcze stali się pośmiewiskiem dla wszystkich członków Wspólnoty.

Mówienie po angielskiu zwłaszcza z brytyjskim akcentem, to dziś przedmiot niewybrednych żartów i narzędzie satyryków, dążących do ośmieszenia brytyjskiej arogancji, ignorancji i, mówiąc kolokwialnie, ”wypięcia się na Europę”.

Czy BREXIT odbije się na szkołach języka angielskiego? W pierwszym tygodniu po niesławnym referendum w całej Europie wzrosło zainteresowanie innymi kursami językowymi, ze szczególnym uwzględnieniem niemieckiego i francuskiego.

Czy wkrótce uznamy, że mówienie po angielsku jest passe i, wzorem naszych przodków z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku, przelejemy zapas energii,motywacji na naukę języka Moliera, porzucając mowę Szekspira? A może zwrócimy się ku językowi Goethego?

Zastanówmy się jednak, czy angielski jest potrzebny – nadal.

Angielski w restauracjiOd podjęcia decyzji o ”wyjściu z Europy” do faktycznej realizacji tego odważnego (czy też lekkomyślnego – pozostawiamy czytelnikowi swobodę interpretacji) mają minąć przynajmniej dwa lata. Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Mogą, co nawyżej, skakać pod niebo niepokoje społeczne, a waluta może tracić na wartości. Granice nie zostały zamknięte w chwilę po ogłoszeniu wyników referendum. Ani Brytyjczycy ne uwolnili się momentalnie od Unii Europejskiej, ani Wspólnota nie pozbyła się pewnych siebie Brytyjczyków.

Pomijając te szczegóły, warto zwrócić uwagę na coś innego – jakkolwiek kultura brytyjska nie dotarła do każdego zakątka Europy czy świata, tak język angielski stał się w dwudziestym wieku międzynarodowym kodem dyplomacji, biznesu, nauki, kultury. Nie tyle za sprawą Wielkiej Brytanii, co Stanów Zjednoczonych.

Mówienie po angielsku to coś więcej niż element starannego wykształcenia. To narzędzie komunikacji na całym świecie – nie tylko podczas szczytów unijnych. Mając to na względzie nie trudno odgadnąć, że, choć Brytyjczycy pokazali Europejczykom jęzor, to ich (i nie tylko ich) język pozostał pożytecznym narzędziem, z którego nikt łatwo nie zrezygnuje.

Bądź co bądź, angielski to (obok chińskiego i hiszpańskiego) jeden z najbardziej rozpowszechnionych języków świata, którego opanowanie stanowi podstawę edukacji w większości wysoko rozwiniętych państw – spośród krajów europejskich najlepsze efekty w nauce angielskiego osiągają mieszkańcy Skandynawii i Holandii, a i Polakom idzie nie najgorzej.

Wielu Polaków, zwłaszcza w ostatnich latach, zaczęło uczyć się angielskiego z myślą o emigracji. Znakomita część realizowała swoje emigracyjne plany i spróbowała sił za granicą – m.in. w Wielkiej Brytanii, która jeszcze parę lat temu wydawała się ziemią obiecaną, a solidny angielski miał gwarantować sukces na Wyspach.

Niektórym udawało się znaleźć nieźle płatną pracę i odnaleźć się w brytyjskich realiach nawet bez poprawnego mówienia po angielsku, a jedynie dzięki zaradności. Dziś nie jest to już tak proste jak jeszcze pięć lat temu.

BREXIT na pewno nie poprawi sytuacji. Miejsc pracy będzie mniej, ceny wszystkiego wzrosną. Wielka Brytania systematycznie traciła na atrakcyjności od pewnego czasu. To jedyny kraj w UE, w którym od 2002 roku nie wzrósł poziom jakości życia (quality of life). Teraz wielu Polaków mieszkających na Wyspach rozważa przeniesienie się…gdziekolwiek, byle jak najdalej od wpływów Camerona, Ci, którzy jeszcze są w Polsce i do niedawna rozważali wyjazd do Zjednoczonego Królestwa, mają teraz dylemat: zostać w kraju czy wyjechać do…No właśnie, dokąd.

Dysponując solidnym angielskim – mając swobodę mówienia, opanowane zasady gramatyki, znając angielski literacki i angielski potoczny (w takim stopniu, by nie czuć się wyobcowanym w anglojęzycznym społeczeństwie) można śmiało planować emigrację. Zwłaszcza, że Wielka Brytania nie jest jedynym krajem, w którym mówi się po angielsku.

Wprawdzie znajomość języka angielskiego była jednym z trzech głównych podowów (obok stosunkowej bliskości geograficznej i stabilnej pozycji funta), dla których Polacy decydowali się na wyjazd do UK, ale jest jeszcze kilka krajów, w których mówienie po angielsku może się przydać, a inne korzyści są o wiele większe niż te oferowane przez Zjednoczone Królestwo.

Przyjrzyjmy się pozostałym opcjom.

Kilkumiesięczne wyjazdy zarobkowe to jedna z możliwości. W przypadku kontraktów podpisywanych na trzy, sześć, dziewięć miesięcy, można wybierać spośród takich państw jak Holandia, Szwecja, Norwegia. Dopiero gdy planujemy dłuższy pobyt w jednym z tych krajów, warto nauczyć się miejscowego języka, co pozwoli znaleźć lepszą, stałą pracę i łatwiej się zaaklimatyzować. Angielski wystarczy na krótką metę, ale przecież nie każdy marzy o wyjeździe na wiele lat.

Jeżeli natomiast jesteśmy zdecydowani wyjechać na stałe, opanowaliśmy angielski (lub jesteśmy w trakcie kursu, np. angielski dla dorosłych), a do innych języków nie mamy smykałki – może Skandynawia nie jest najlepszym wyborem, ale nie oznacza to też, że jesteśmy skazani na Wielką Brytanię.

Możemy na przykład spróbować szczęścia w Irlandii. Przed tymi, którzy lubią wyzwania i nie obawiają się biurokracji, otworem stoi Kanada, Australia, Nowa Zelandia – kraje, w których liczy się nie tylko bardzo dobra znajomość angielskiego, ale też konkretne umiejętności.

Czy angielski jest potrzebny? Czy warto się go uczyć? Warto, ponieważ nadal jest to międzynarodowy kod. Angielski w biznesie, angielski w turystyce, angielski w technologii – angielski niemal wszędzie jest obecny i nic nie wskazuje na to, by mial go zastąpić niemiecki lub francuski. Poza tym, Wielka Brytania może odłączyć się od Europy pod względem gospodarczym czy politycznym, ale nie zniknie z mapy świata. Pozostanie interesującym celem kilkudniowych wycieczek. Wciąż można odwiedzać majestatyczną Anglię, zwiedzać szkockie zamki czy podziwiać walijskie zatoki. Bez względu na politykę, Wielka Brytania pozostanie miejscem, gdzie można się szybko i skutecznie nauczyć angielskiego – by wykorzystać go gdzie indziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *